A było to moi Drodzy tak:
Blonnik cenaOd
połowy ubiegłego wieku naukowcy, ale przede wszystkim lekarze, z coraz
większym niepokojem obserwowali wzrost zachorowań na miażdżycę,
nadciśnienie, cukrzycę czy nowotwory… Niby
nic dramatycznego
się nie działo, ale jednak wykresy kreślone na podstawie badań
epidemiologicznych i statystyk konsekwentnie, choć może nie
zastraszająco szybko, pięły się w górę. Wciąż i wciąż w górę.
Przeciętny lekarz rodzinny, czy kardiolog zupełnie nie zaprzątał sobie
tym głowy. Leczył kolejne przypadki (rzadko który leczył pacjentów) jak
umiał, a raczej jak nie umiał. Narzędzi w tej walce miał niewiele, bo
statyny rozpoczęły swoją zawrotna karierę dopiero pod koniec lat
80-tych. Często więc rozkładał tylko ręce, a w akcie zgonu wypisywał –
zaburzenia układu krążenia.
Polski blonnikNie będziemy się jednak zajmować
lekarzami zwykłymi, skoro możemy zająć się tymi niezwykłymi. Tacy też
się znaleźli. Mamy lata 70-te. Na świecie wybucha rewolucja obyczajowa
pod znakiem „
flower-power”, a dwóch poczciwych Brytyjczyków
zamyka swe gabinety w Londynie i wyrusza w podróż. Nie jadą do San
Francisco by wpiąć w swe włosy kwiaty.
Ich celem jest Afryka.Docierają
do Ugandy, gdzie przez kilka lat prowadzą swoje badania. Z ich
obserwacji wynika, ze tamtejsi mieszkańcy, choć żyjący nierzadko w
biedzie i kiepskich warunkach, nie wpisują się w trend wzrostu
zachorowań na grupę schorzeń, dziś nazywanych – chorobami
cywilizacyjnymi. Im dłużej prowadzą swe badania, tym bardziej nie
rozumieją, na czym polega ten fenomen.
Błonnik z ananasem
Do rozwiązania zagadki doprowadziło ich odkrycie równie proste, co w swej prostocie zaskakujące.
Odkrycia dokonano w… buszu,
tylko dzięki temu, że w Afryce nie rozpowszechniono (jeszcze?)
instytucji poczciwej sławojki. Pokrętną drogą dochodzimy do wyjaśnienia
tytułu. I jeśli jeszcze się nie domyślacie, na czym ów fenomen polega,
odpowiem wprost – na ilości, czy inaczej objętości. Mówiąc ściślej –
2-3-krotnie większej objętości.